Tak dobrze szło, miałam plan, działałam, pojawiły się pierwsze efekty, myślałam, że nic mnie nie zatrzyma…A tu nieplanowany wyjazd, wyjście integracyjne, gorączka u dziecka, nowe, nieplanowane wcześniej zadania, załatwienia. Ani się obejrzę mija 2 tygodnie bez ćwiczeń (czy czegokolwiek innego, nad czym aktualnie pracujesz). Utykam ja. Utykasz Ty. I co wtedy? Można zawsze zacząć się „biczować” i obwiniać, a że brak mi silnej woli, regularności, nie potrafię nic skutecznie zmienić. Pewnie, że tak. Tylko dokąd nas to zaprowadzi?
Pomijając słabe samopoczucie, złość na siebie i innych, najpewniej oddali nas to od celu. A co się tak realnie stało? Życie, chwilowe wybicie, dekoncentracja, realizacja innej ważnej potrzeby życiowej. Masz wybór, czy będzie to tylko chwilowa przerwa, czy kolejny raz odłożysz tę ważną zmianę na później. Uwierz mi, ani się obrócisz, miną miesiące, zanim ponownie (o ile) do tego wrócisz. W międzyczasie w chwilach spadków nastroju przypomnisz sobie, że jeszcze tego nie udało Ci się zrobić, jeszcze sobie „dowalisz”. Ale czy prowadzi Cię to do dobrego rezultatu, do celu, który chcesz osiągnąć? Czy samo to myślenie, dołowanie jest dla Ciebie i Twojego otoczenia dobre?
Ja właśnie niedawno utknęłam, ale jak tylko zaczynałam dołować zrobiłam to…spróbuj, czy Tobie też pomoże następnym razem jak utkniesz (bo prawdopodobnie utkniesz, ja też. To normalne. Pytanie co z tym dalej zrobimy.)
Znalazłam chwilę ciszy (poszłam wziąć długą kąpiel, zrobiłam peeling, krótki masaż dłoni i twarzy) i tak sobie kminiłam. Co udało mi się zrobić w ciągu tych ostatnich 2 tygodni, jakiej fajnej energii doświadczyłam w spotkaniach ze znajomymi, co zrobiłam dla swojego rozwoju. I wiesz co? Naprawdę było tego sporo i widocznie więcej niż zrobiłam nie dałabym rady. Zmiana pogody też wymaga pewnej adaptacji, mentalnej ale i organizacyjnej (jak przegląd szafy). Wszystko jest ok. Doceniłam siebie, swoje wysiłki. To tylko chwilowa przerwa. Jutro jest nowy dzień. Jutro przypomnę sobie, dlaczego w ogóle ćwiczę, i pomyślę kiedy będzie na to najlepszy czas (która godzina) w tej nowej rzeczywistości. I po prostu to zrobię.
A Ty jak radzisz sobie z utknięciem? Jakie masz swoje sposoby? Co Cię czasem wybija z drogi do celu?
