A co jeśli prokrastynacja jest po prostu naturalna (wynika z ewolucji człowieka i wszyscy się z nią borykamy)?
Co to jest prokrastynacja?
Prokrastynacja czyli odkładanie na później. Każdy człowiek ma zwykle kilka celów, dążeń, żeby żyło mu się lepiej i żeby się lepiej ze sobą czuł. Zazwyczaj to są bardzo dobre rzeczy np. regularnie trenować, lepiej się odżywiać, oszczędzać, nauczyć się języka obcego itp. Jedyny problem z tymi celami jest taki, że w chwili decyzji trening czy leżenie, sałatka czy pączek trudno wybrać to, co da nam dobre efekty i przyjemność w dłuższym okresie czasu, a łatwiej wybrać to, co sprawi nam przyjemność tu i teraz (instant gratification).
Czy ze mną jest coś nie tak? Nie obwiniaj się! Po prostu zmień taktykę 😉
Nie mam silnej woli. Nie potrafię. Chciałabym, ale nie umiem wytrwać. Te i wiele innych myśli może się nam kotłować w głowie, możemy się obwiniać za brak własnej efektywności, podczas gdy nasza reakcja jest po prostu naturalna z punktu widzenia nauki. Wynika to z ewolucji mózgu: przez większość czasu (200-300 tys. lat) mózg wspierał ludzi w przetrwaniu podejmując szybko decyzje, które natychmiast pozwolą ocalić życie czy zdobyć pożywienie (instant gratification). Dopiero przez ostatnie 500 lat nasze życie tak się zmieniło, że to od efektów pracy z odroczoną przyjemnością zależy jakość naszego życia (edukacja, planowanie kariery, podróży, zdrowy styl życia). Regularne chodzenie na siłownię czy bieganie da efekty po kilka miesiącach, a wytrwanie w dobrym nawyku nie będzie łatwe ani przyjemne, jeśli o to nie zadbamy.
Jak wytrwać w realizacji celów, zwłaszcza jeśli efekty zobaczę za dłuższy czas?
Po pierwsze uświadomić sobie głębszy cel, po co mi tak naprawdę praca nad tym? Co dzięki temu chcę osiągnąć i jak się będę wtedy czuć? Uruchomić pozytywne obrazy, uczucia.
Po drugie, być w kontakcie z tą wizją w trakcie podejmowania codziennych decyzji. Mogę swobodnie pochłaniać to na co mam ochotę przez cały dzień i leżeć przed TV wieczorem, ale to powtarzalne zachowanie doprowadzi mnie potencjalnie do niekorzystnych konsekwencji w przyszłości (choć na razie jest bardzo przyjemne, no może nie licząc wyrzutów sumienia post factum 😊).
Te małe decyzje każdego dnia decydują na jakim kursie życia jesteśmy. Wiem, presja. A przecież nie chcemy się do niczego zmuszać, już i tak mnóstwo ogarniamy na co dzień. I fakt, najlepiej się po prostu zaakceptować, takim jakim się jest. Ale jeśli w naszych celach jak naprawdę ukryta ważna dla nas wartość, warto się zastanowić, jak wybieranie, rozpoczynanie, wdrażanie i utrzymanie nawyku może być dla nas oczywiste, atrakcyjne, łatwe i satysfakcjonujące. James Clear w książce Atomowe nawyki bardzo jasno to wykłada. I to jest to po trzecie.
Uczyń to oczywistym, atrakcyjnym, łatwym i satysfakcjonującym.
Może zamiast codziennego biegania, po prostu zacząć chodzić na spacery (niech adidasy czekają na nas w widocznym miejscu). Może robić to jeszcze z kimś, z kim chcemy spędzić więcej czasu? Może ustawić sobie w kalendarzu stały termin na spacer albo 10 min stretchingu? Może umówić się na masaż w nagrodę za dbanie o siebie w tym miesiącu? Lepiej zacząć powoli, małymi krokami, ale regularnie. Zawsze można podkręcić nawyk, ale najpierw musi zaistnieć i w nas się ukorzenić.
A więc odkładanie na później ma naukowy sens, ale możemy tym zarządzić również w zgodzie z naturą (czyniąc to łatwym i przyjemnym). Albo po prostu odpuścić. Ale samo obwinianie się nie jest ani produktywne, ani zdrowe.
